Dobra, wiem że Nowy Rok był już bardzo dawno ale postanowiłam zrobić jedną rzecz. Albowiem od dziś czyli od 11.06.2015 roku godziny 24:10 postanawiam odpowiadać na wszystkie komentarze (może nie w takiej formie, dziś tak odświętnie). A na "otwarcie" cofnę się trochę i odpowiem na pewien inny komentarz, który nawet zacytuję.
Calliste: Nie masz za co dziękować. To mnie mile czytało się twojego bloga.
Vessna: Jak mogłabym o tobie zapomnieć? Twój blog jest świetny. Dobrze, wedle rozkazu nie przestanę pisać i również cię pozdrawiam.
Justyna Suchanowska: A wy gdzie zniknęłyście? No ej!
Nike Arista: Rozumiem, że ten blog mógł nie przypaść ci do gustu. Każdy ma prawo wyrażać swoje poglądy i opinie.
Wielkie dzięki za tak pozytywną opinię co do mojej bazgraniny. A tak osobiście (dla siebie a nie głównej bohaterki) wolisz Whawhai'a czy Evana? No i oczywiście chcę więcej twojego bloga.
I teraz ten komentarz. Jest tu od dawna ale wciąż nie wiem jak na niego patrzeć. Czy to ma być dowcip czy ironia bo na pewno nie obraza czy celowo napisane złe słowa. Oto on:
"Płakać mi się chce nad tbiedne głupie dziecko z cb :'D Zrobię organizację która będzie zbierała pieniądze na mózg dla takich dzieci jak ty. Sory. Wogóle co to za imiona- Wojna, Whiku a może siku? Dużo pracy przed tobą =I Pokój wam dobrzy ludzie
Więc drogi/a kolego/koleżanko anonimie zacznijmy od podstawowych spraw.
1. Nie "tbiedne" tylko tobą, biedne. Tylko tak to zdanie ma sens.
2.Nie "zrobię organizację" a "założę organizację". Zrobić można dziecko ale pewnie twoja twarz jest perfekcyjnym środkiem antykoncepcyjnym.
3. Jeśli "dla takich dzieci jak ty" to słowo mózg powinno być w liczbie mnogiej.
4. Pisze się sorry, przez dwa "r".
5. Nie "wogóle" tylko w ogóle.
6. Wojna, Zaraza, Głód i Śmierć nie są moim wymysłem. To Czterech Jeźdźców Apokalipsy.
7. Nie ma tam żadnego Whiku tylko Whiu. Naucz się proszę poprawnie cytować.
8. Whawhai, Whiu, Matekai, Te Mate to Wojna, Zaraza, Głód i Śmierć tylko w innym języku.
9. Jeśli musisz do toalety to nie ma potrzeby chwalenia się tym.
10. Oczywiście, że przede mną dużo pracy. Niedługo studia, praca. Jakoś trzeba żyć.
A teraz detale. Sądząc po twoim małym zakresie wyrazowym i po modzie w twoim wieku mogę stwierdzić, że sam/a jesteś dzieckiem. Dorośli mają większy zakres słownictwa. Jeśli już zamierzasz komuś dokuczyć to rób to z głową. Myślisz, że jak napiszesz cokolwiek anonimowo to już jesteś wielki? Osiągasz efekt wręcz odwrotny. Bo z czego się cieszysz? Z tego, że twoje IQ osiąga poziom glonojada? Bez obrazy dla glonojadów. Z całą pewnością są mądrzejsze od ciebie. Nawet nie masz odwagi by się przedstawić pod tymi słowami. Ale za to twój komentarz przyniósł wiele śmiechu. Twoja niska inteligencja poprawia mój humor. Więc jeśli będziesz chciał/a napisać jakieś słowo albo będziesz zastanawiać się nad wyborem przedszkola z chęcią pomogę :).
To na tyle. Jeśli spodobała się wam ta forma odpowiedzi na komentarze to z przyjemnością to powtórzę. O ile będą komentarze. No to na razie.
czwartek, 11 czerwca 2015
poniedziałek, 25 maja 2015
Czy to fanfiction? Czy to dramat? Nie to romans.
To nie jest mój oficjalny powrót. Nie myślcie sobie, że wrócę przed końcem głosowania. Wszystko przecież może się zmienić. Lecz teraz piszę w podzięce za te cztery głosy. Bardzo więc wam dziękuję i mam nadzieję, że nie zmienicie zdania.
No to jedziemy.
Blog pod tytułem Melodie Serc z opowiadaniem: "Jesteś moim marzeniem" (Prolog) pisze Calliste.
W prologu jest mowa o dwóch rodzinach. Przyjaźniły się, bum i już się nie przyjaźnią. Nikt nie wie co się właściwie stało a jest to sekret którego strzegą smoki, demony i sprzątaczki. (Dobra, przesadziłam. Smoków nie ma. Ale są arystokratyczni dorośli czyli nasze czarne charaktery.) I co się nagle stanie? Pojawią się hormony, czytaj para nastolatków. Czy tylko mnie to pachnie Romeem i Julią? Ciekawe czy "happy end" będzie ten sam co w dramacie.
Ale jedziemy. Nowsza wersja burzy hormonów, start.
W pierwszym linijkach czytamy o poranku, chmurach i ich braku, ptakach i... tonących kwiatach? (Co to? Apokalipsa? Hm, fajnie.) Dalej jest mowa o głównej bohaterce, która wraca do domu. Zrobiła coś co bardzo nie spodoba się jej rodzicom. (O, czyli Armagedon. Niewiele się pomyliłam.) Po jakże dramatycznej rozmowie dziewczyna postanawia uciec z domu (gratulacje, uścisk dłoni prezydenta) i pakuje się. To ją baardzo męczy (serio?). W nocy podczas swej drugiej w życiu mądrej decyzji słyszy, że jej ślub zostaje przełożony. (Kobieto, ty uciekasz z domu powinno ci to wisieć!) Na lotnisku cudem zdobywa bilet i leci sobie do Gdańska. A co? Pewnie nikt nie pomyśli by sprawdzić wśród krewnych. Wsiada w samolot i leci. A, wzięła ze sobą psa który może mieć czipa. (Jej rodzie od siedmiu boleści naprawdę chcą ją znaleźć? Bo coś mi mówi, że udają.)
Potem jest o jakimś gostku co wylazł na taras, patrzy w niebo i czeka sam nie wie na co. Wspomina także dzieciństwo. (Mówiłam, bogaci dorośli to czarne postacie tego bloga.Czy bogaci ludzie tracą serce wraz z upływem lat?)
Nasza główna bohaterka ląduje w Polsce, łapie cudem taksówkę (dużo ma szczęścia, nie powiem) i jedzie do domu. Tam wita ją babcia i widać, że nienawidzi matki Laury bo nie zadzwoniła do niej z wieścią, że nie musi się martwić o córkę. Nawet nie wie jak dobrze postępuje! Dziewczyna zostawia rzeczy i wyprowadza pupila a raczej pupilkę na spacer. Więc szpilki pies i nasze "kochane, równe chodniki".... Ma ktoś popcorn?
Potem znów ten gościu. Siedzi na kanapie, przeprowadza zamach na wazon, gada z kuzynem i wyprowadza psa. Tak, pójdą w to samo miejsce.
Kolejny skok w przestrzeni i jesteśmy przy rodzicach Laury. Matka sobie wmawia, że poszła do koleżanki a jej ojciec poczyna knowania jak ją sprowadzić. (Daj se siana facet! Widać, że świr.)
W tym samym czasie Laura wpada na gostka imieniem Arthur. Jak? Pies zrywa się z jego sznurka. CHWILA, CHWILA, STOP! Czy on wyprowadza psa na sznurku?! Arthur! Istnieje najnowszy wynalazek. To smycz dla psów! Korzystaj z tego daru!
Nie... nie... ona też wyprowadza psa na sznurku. Boże.
Nieważne.
Oboje rozpoznają w sobie arystokratów. Tyle, że on chce ją zaciągnąć ją do łóżka i złamać serce. Ale nasza bohaterka nie urodziła się wczoraj wczoraj i od razu zauważyła jego zamiary!
I znowu przeskok. Narzeczony Laury ma coś nie tak z głową. Czyżby mania prześladowcza?
Podsumowując, mimo tego co może się wydawać ten blog mnie naprawdę mnie zainteresował. Główna bohaterka jest zdecydowana osiągnąć to czego pragnie. Główny bohater na razie zachował się jak dupek. Ale jest lepszy. Uwierzcie. To po prostu człowiek niekochany przez rodziców.
Zalecenia Gala Anonima: WIDZISZ LINK? KLIKNIJ. WIDZISZ BLOGA? CZYTAJ. AMEN.
No to jedziemy.
Blog pod tytułem Melodie Serc z opowiadaniem: "Jesteś moim marzeniem" (Prolog) pisze Calliste.
W prologu jest mowa o dwóch rodzinach. Przyjaźniły się, bum i już się nie przyjaźnią. Nikt nie wie co się właściwie stało a jest to sekret którego strzegą smoki, demony i sprzątaczki. (Dobra, przesadziłam. Smoków nie ma. Ale są arystokratyczni dorośli czyli nasze czarne charaktery.) I co się nagle stanie? Pojawią się hormony, czytaj para nastolatków. Czy tylko mnie to pachnie Romeem i Julią? Ciekawe czy "happy end" będzie ten sam co w dramacie.
Ale jedziemy. Nowsza wersja burzy hormonów, start.
W pierwszym linijkach czytamy o poranku, chmurach i ich braku, ptakach i... tonących kwiatach? (Co to? Apokalipsa? Hm, fajnie.) Dalej jest mowa o głównej bohaterce, która wraca do domu. Zrobiła coś co bardzo nie spodoba się jej rodzicom. (O, czyli Armagedon. Niewiele się pomyliłam.) Po jakże dramatycznej rozmowie dziewczyna postanawia uciec z domu (gratulacje, uścisk dłoni prezydenta) i pakuje się. To ją baardzo męczy (serio?). W nocy podczas swej drugiej w życiu mądrej decyzji słyszy, że jej ślub zostaje przełożony. (Kobieto, ty uciekasz z domu powinno ci to wisieć!) Na lotnisku cudem zdobywa bilet i leci sobie do Gdańska. A co? Pewnie nikt nie pomyśli by sprawdzić wśród krewnych. Wsiada w samolot i leci. A, wzięła ze sobą psa który może mieć czipa. (Jej rodzie od siedmiu boleści naprawdę chcą ją znaleźć? Bo coś mi mówi, że udają.)
Potem jest o jakimś gostku co wylazł na taras, patrzy w niebo i czeka sam nie wie na co. Wspomina także dzieciństwo. (Mówiłam, bogaci dorośli to czarne postacie tego bloga.Czy bogaci ludzie tracą serce wraz z upływem lat?)
Nasza główna bohaterka ląduje w Polsce, łapie cudem taksówkę (dużo ma szczęścia, nie powiem) i jedzie do domu. Tam wita ją babcia i widać, że nienawidzi matki Laury bo nie zadzwoniła do niej z wieścią, że nie musi się martwić o córkę. Nawet nie wie jak dobrze postępuje! Dziewczyna zostawia rzeczy i wyprowadza pupila a raczej pupilkę na spacer. Więc szpilki pies i nasze "kochane, równe chodniki".... Ma ktoś popcorn?
Potem znów ten gościu. Siedzi na kanapie, przeprowadza zamach na wazon, gada z kuzynem i wyprowadza psa. Tak, pójdą w to samo miejsce.
Kolejny skok w przestrzeni i jesteśmy przy rodzicach Laury. Matka sobie wmawia, że poszła do koleżanki a jej ojciec poczyna knowania jak ją sprowadzić. (Daj se siana facet! Widać, że świr.)
W tym samym czasie Laura wpada na gostka imieniem Arthur. Jak? Pies zrywa się z jego sznurka. CHWILA, CHWILA, STOP! Czy on wyprowadza psa na sznurku?! Arthur! Istnieje najnowszy wynalazek. To smycz dla psów! Korzystaj z tego daru!
Nie... nie... ona też wyprowadza psa na sznurku. Boże.
Nieważne.
Oboje rozpoznają w sobie arystokratów. Tyle, że on chce ją zaciągnąć ją do łóżka i złamać serce. Ale nasza bohaterka nie urodziła się wczoraj wczoraj i od razu zauważyła jego zamiary!
I znowu przeskok. Narzeczony Laury ma coś nie tak z głową. Czyżby mania prześladowcza?
Podsumowując, mimo tego co może się wydawać ten blog mnie naprawdę mnie zainteresował. Główna bohaterka jest zdecydowana osiągnąć to czego pragnie. Główny bohater na razie zachował się jak dupek. Ale jest lepszy. Uwierzcie. To po prostu człowiek niekochany przez rodziców.
Zalecenia Gala Anonima: WIDZISZ LINK? KLIKNIJ. WIDZISZ BLOGA? CZYTAJ. AMEN.
niedziela, 5 kwietnia 2015
Mokrego jajka i smacznego Dyngusa... odwrotnie też może być!
Więc jak post głosi życzę wam wszystkim wesołych świąt wielkanocnych, bogatego zająca, smacznego jajka i mokrego Śmigusa Dyngusa!
Co już dostaliście? Chwalcie się ludzie, chwalcie się. Ja też się pochwalę ale to niżej.
Serdecznie dziękuję tym co głosowali oraz Vessnie (dobrze odmieniłam?) za udzielenie się w sprawie z ankiety. Resztę uprzejmie proszę o głosowanie. Dwa kliknięcia was nie zabiją (chyba, że o czymś nie wiem.....). Okej, jak będziecie mieli przez to ucierpieć to nie róbcie tego.
Dobra teraz się chwalę:
-książki sztuk dwie
-cienie do powiek
-I GIGANTYCZNE FERRERO (znaczy tylko czekoladową skorupkę w której dwie sztuki wcześniej wymienionego słodycza się znajdują (wiem, że nie ma liczby pojedynczej od słowa słodycze).
I jeszcze raz wszystkiego, wszystkiego dobrego z okazji Świąt Wielkanocnych.
A i u mnie pada.
Narka.
Co już dostaliście? Chwalcie się ludzie, chwalcie się. Ja też się pochwalę ale to niżej.
Serdecznie dziękuję tym co głosowali oraz Vessnie (dobrze odmieniłam?) za udzielenie się w sprawie z ankiety. Resztę uprzejmie proszę o głosowanie. Dwa kliknięcia was nie zabiją (chyba, że o czymś nie wiem.....). Okej, jak będziecie mieli przez to ucierpieć to nie róbcie tego.
Dobra teraz się chwalę:
-książki sztuk dwie
-cienie do powiek
-I GIGANTYCZNE FERRERO (znaczy tylko czekoladową skorupkę w której dwie sztuki wcześniej wymienionego słodycza się znajdują (wiem, że nie ma liczby pojedynczej od słowa słodycze).
I jeszcze raz wszystkiego, wszystkiego dobrego z okazji Świąt Wielkanocnych.
A i u mnie pada.
Narka.
niedziela, 8 marca 2015
Być czy nie być....
Wiem, pytanie wydaje się dość trudne al zaraz rozjaśnię wam sprawę.
UWAGA
Po prostu nie wiem czy jest sens dalej prowadzić tego bloga. Często i gęsto nic tu się nie pojawia. Mam niby coś do streszczenia czy tam zareklamowania jednak chęci. No cóż, z tym trochę gorzej.
Będę albo nie i to zależy od was.
Chcecie bym została czy mam spadać na drzewo.
Nie bójcie się pisać od serca. Szczerze i dosadnie przekażcie co o mnie myślicie bo nie ważne co napiszecie, ja o sobie myślę gorzej.
Nie ma to jak być swoim największym hejterem. A może mnie czymś zaskoczycie?
Jak nie będzie wam się chciało pisać, będzie ankieta.
To by było na tyle. Narazka.
UWAGA
Po prostu nie wiem czy jest sens dalej prowadzić tego bloga. Często i gęsto nic tu się nie pojawia. Mam niby coś do streszczenia czy tam zareklamowania jednak chęci. No cóż, z tym trochę gorzej.
Będę albo nie i to zależy od was.
Chcecie bym została czy mam spadać na drzewo.
Nie bójcie się pisać od serca. Szczerze i dosadnie przekażcie co o mnie myślicie bo nie ważne co napiszecie, ja o sobie myślę gorzej.
Nie ma to jak być swoim największym hejterem. A może mnie czymś zaskoczycie?
Jak nie będzie wam się chciało pisać, będzie ankieta.
To by było na tyle. Narazka.
czwartek, 29 stycznia 2015
Teraz to ten tu wskoczy...
Słowem wstępu. Mogą pojawić się literówki i jeśli nie szlak jasny przy pisaniu tego nie trafi to ten wpis będzie dodany 29 stycznia a jeśli trafi to trochę później.
No ale jazda z tym koksem. Autorką tego bloga jest Nightmare. a blog zwie się Gdy wzywa cię księżyc... (od razu wskoczycie do prologu). Więc co? Dalej jedziemy.
W prologu jest coś o bólu, księżycu i paru innych rzeczach... jednym słowem nie wiem jak wam to ładnie opisać. Jedziem dalej.
Megan właśnie wraca z cmentarza. I tak, jest noc, to jest las ale ona lubi cmentarz nocą (jej gust). I gdy tak sobie spaceruje w lesie, w nocy, w pobliżu cmentarza (to wcale nie jest niebezpieczne, nie, nie, nie zaraz ją tylko coś zje). Wtem drogę przecinają jej dwa wielgachne wilki (i ma baba placek). Są one dziwne bo ich tylne łapy są ludzko-podobne (że what?). Och i wiecie co? To nic ona słyszy ich myśli w głowie. Myśli którymi te dwa osobniki się porozumiewają (okej, to nie jest dziwne). Następnie wraca do domu, zbywa mamę i co robi? Oczywiście szuka informacji w Internecie. Jednak po chwili zorientowała się co robi i przestała (to dobrze bo tam są nie tylko informacje ale i kłamstwa, ironia i zdjęcia gołych zadków, serio, wpiszcie jakiś tytuł bajki którą kiedyś oglądaliście, na którejś stronie na pewno będzie goły zadek). Dziewczyna idzie się umyć i spać. Widzicie, tak to się zaczęło i tu moja rada na przyszłość jeśli nie chcecie czegoś takiego doświadczyć to się nie myjcie i nie śpijcie.
Następny dzień i mycie, ubieranie się i czytanie. Śniadanko, spakowanie torby bo śpi u ojca, wizyta na cmentarzu (tak, znowu) i ruszenie do centrum. A w wypożyczalni jakieś siedem obcych osób się na nią gapi (oni chyba nie wiedzą co to są maniery albo dyskrecja, mogą też być grupą seryjnych morderców). I tylko przypadkiem jeden kolo ma takie same oczy jak jeden z wilków... są tak samo dwu-kolorowe. Idzie wiec do domu ojca (rodzice po rozwodzie) i robi obiad z tego co udało jej się upolować w lodówce (nadmiaru to tylko światła tam było). Jedzenia praktycznie żadna rozmowa z ojcem (najpewniej jest aspołeczna albo jakoś nikt jej nie chce, z resztą monotonne są te jej dni, nic się nie dzieje). Zajęła się toaletą (co autorka opisuje krok po kroku, serio).
I następny dzień i w parku (kosmici?) śmiejąca się grupa nowych (szkoda, że nie kosmici). Zignorowała ich (a co miała innego zrobić zatańczyć z nimi polkę?). W domu jej mamy nie ma więc czas na spotkanie z przyjaciółką. Potem główna (zmienia się w super bohatera i ratuje świat?) zmienia się w matkę przyjaciółki i ostrzega ją przed chłopakiem (serio? dobra, już nie marudzę i piszę dalej) W sumie nie mam co bo dalej matkuje wchodzi tajemnicza grupa i wychodzi.
Szczerze? Na początku to jest trochę nudne ale tak mają trzy pierwsze rozdziały (teraz wiem co mówię, czytałam do końca) ale potem (mianowicie rozdział następny) już akcja wolno się rozwija, dzieją się zagadkowe rzeczy i ogółem robi się fajnie.
Zalecenia Gala Anonima: PRZEŻYJESZ TE TRZY ROZDZIAŁY, IDŹ CZYTAĆ!!! JUŻ!! DOBRA, ŁASKAWIE POZWALAM CI JUTRO!!!
No ale jazda z tym koksem. Autorką tego bloga jest Nightmare. a blog zwie się Gdy wzywa cię księżyc... (od razu wskoczycie do prologu). Więc co? Dalej jedziemy.
W prologu jest coś o bólu, księżycu i paru innych rzeczach... jednym słowem nie wiem jak wam to ładnie opisać. Jedziem dalej.
Megan właśnie wraca z cmentarza. I tak, jest noc, to jest las ale ona lubi cmentarz nocą (jej gust). I gdy tak sobie spaceruje w lesie, w nocy, w pobliżu cmentarza (to wcale nie jest niebezpieczne, nie, nie, nie zaraz ją tylko coś zje). Wtem drogę przecinają jej dwa wielgachne wilki (i ma baba placek). Są one dziwne bo ich tylne łapy są ludzko-podobne (że what?). Och i wiecie co? To nic ona słyszy ich myśli w głowie. Myśli którymi te dwa osobniki się porozumiewają (okej, to nie jest dziwne). Następnie wraca do domu, zbywa mamę i co robi? Oczywiście szuka informacji w Internecie. Jednak po chwili zorientowała się co robi i przestała (to dobrze bo tam są nie tylko informacje ale i kłamstwa, ironia i zdjęcia gołych zadków, serio, wpiszcie jakiś tytuł bajki którą kiedyś oglądaliście, na którejś stronie na pewno będzie goły zadek). Dziewczyna idzie się umyć i spać. Widzicie, tak to się zaczęło i tu moja rada na przyszłość jeśli nie chcecie czegoś takiego doświadczyć to się nie myjcie i nie śpijcie.
Następny dzień i mycie, ubieranie się i czytanie. Śniadanko, spakowanie torby bo śpi u ojca, wizyta na cmentarzu (tak, znowu) i ruszenie do centrum. A w wypożyczalni jakieś siedem obcych osób się na nią gapi (oni chyba nie wiedzą co to są maniery albo dyskrecja, mogą też być grupą seryjnych morderców). I tylko przypadkiem jeden kolo ma takie same oczy jak jeden z wilków... są tak samo dwu-kolorowe. Idzie wiec do domu ojca (rodzice po rozwodzie) i robi obiad z tego co udało jej się upolować w lodówce (nadmiaru to tylko światła tam było). Jedzenia praktycznie żadna rozmowa z ojcem (najpewniej jest aspołeczna albo jakoś nikt jej nie chce, z resztą monotonne są te jej dni, nic się nie dzieje). Zajęła się toaletą (co autorka opisuje krok po kroku, serio).
I następny dzień i w parku (kosmici?) śmiejąca się grupa nowych (szkoda, że nie kosmici). Zignorowała ich (a co miała innego zrobić zatańczyć z nimi polkę?). W domu jej mamy nie ma więc czas na spotkanie z przyjaciółką. Potem główna (zmienia się w super bohatera i ratuje świat?) zmienia się w matkę przyjaciółki i ostrzega ją przed chłopakiem (serio? dobra, już nie marudzę i piszę dalej) W sumie nie mam co bo dalej matkuje wchodzi tajemnicza grupa i wychodzi.
Szczerze? Na początku to jest trochę nudne ale tak mają trzy pierwsze rozdziały (teraz wiem co mówię, czytałam do końca) ale potem (mianowicie rozdział następny) już akcja wolno się rozwija, dzieją się zagadkowe rzeczy i ogółem robi się fajnie.
Zalecenia Gala Anonima: PRZEŻYJESZ TE TRZY ROZDZIAŁY, IDŹ CZYTAĆ!!! JUŻ!! DOBRA, ŁASKAWIE POZWALAM CI JUTRO!!!
piątek, 2 stycznia 2015
A teraz, dziś i zaraz....
Bloga pod tytułem Bad Boy Returns To District (do pierwszego rozdziału) jest prowadzony przez Larry Shipper. Pewnie myślicie, że t o One Direction. Nic bardziej mylnego...
Główna bohaterka budząc się przeklina swoje zapominalstwo. Jest ostatni dzień lata. Schodzi do kuchni i tam poznajemy część jej rodziny. Matkę, która ma ją gdzieś i dołuje ją (mogę jej wydrapać oczy prooooszę) i ojca, który przynajmniej się stara i uśmiecha do niej (kolo nie dobijaj, bądź jakimś ojcem skoro matka to....- jakoś nie sądzę by przeklinanie na samym początku było właściwe więc dopowiedzcie sobie co nieco... duże co nieco). Dowiadujemy się też, ze jest uważana za "gorszą córkę" (no bez jaj, co za patologiczna rodzina) a jej siostra wręcz uwielbiana (masowy mord za trzy... dwa...). W tym momencie przychodzi jej babcia, która na pierwszy rzut siekierą wydaje się miła (oddział Delta wstrzymać akcję i wycofać się). Staruszka informuje nas, ze wróciła jakaś rodzina a jej matka każe Jessice iść (tyran a nie kobieta) bo jej "ukochana córeczka" (rzygam na strój tej kobiety) musi odpocząć przed jutrem (choroba niech ją weźmie... wiecie jaka). Dziewczyna nie może iść w spodniach bo ta Psycholka Senior każe inaczej (naprawdę nie mogę zrobić jej krzywdy? to tylko trwały uszczerbek na zdrowiu, proszę).
Na miejscu dziewczyna poznaje Beau, Jai'a i Luke'a. Tylko ten pierwszy jest miły. Najpierw grają... znaczy się Beau ją ogrywa po czym wychodzą do ogrodu. am po krótkiej rozmowie pojawia się cham Jai (przeczytacie bloga, zrozumiecie). Po krótkiej rozmowie, poniżaniu jej matki i ciasteczku po którym przez tą jędzę ma wyrzuty sumienia wraca do domu i tam napotyka drwiny swojej siostry (dajcie zapalniczkę a spalę to zanim złoży jaja). Zamyka się w pokoju i ćwiczy dwie godziny (tak, tylko przez to ciasteczko, serio). Następnie poszła nad jezioro by mieć chwilę dla siebie. Jednak i ona nie trwa zbyt długo bo nadchodzi całe rodzeństwo Beau.
Jak to się dalej rozwinie? Czy ktoś wreszcie zabije Psycholkę Junior (siostra Jessici) i Psycholkę Senior? Beau dalej pozostanie miły? Staną się wsparciem dla dziewczyny? A może coś knują i zniszczą jej psychikę do reszty? Chcecie wiedzieć? No cóż wam mogę powiedzieć, czytajcie.
Zalecenia Gala Anonima: WŁAŹ I CZYTAJ. CÓŻ WIĘCEJ PISAĆ. ACH, NO TAK... TERAZ!!!!!!
Główna bohaterka budząc się przeklina swoje zapominalstwo. Jest ostatni dzień lata. Schodzi do kuchni i tam poznajemy część jej rodziny. Matkę, która ma ją gdzieś i dołuje ją (mogę jej wydrapać oczy prooooszę) i ojca, który przynajmniej się stara i uśmiecha do niej (kolo nie dobijaj, bądź jakimś ojcem skoro matka to....- jakoś nie sądzę by przeklinanie na samym początku było właściwe więc dopowiedzcie sobie co nieco... duże co nieco). Dowiadujemy się też, ze jest uważana za "gorszą córkę" (no bez jaj, co za patologiczna rodzina) a jej siostra wręcz uwielbiana (masowy mord za trzy... dwa...). W tym momencie przychodzi jej babcia, która na pierwszy rzut siekierą wydaje się miła (oddział Delta wstrzymać akcję i wycofać się). Staruszka informuje nas, ze wróciła jakaś rodzina a jej matka każe Jessice iść (tyran a nie kobieta) bo jej "ukochana córeczka" (rzygam na strój tej kobiety) musi odpocząć przed jutrem (choroba niech ją weźmie... wiecie jaka). Dziewczyna nie może iść w spodniach bo ta Psycholka Senior każe inaczej (naprawdę nie mogę zrobić jej krzywdy? to tylko trwały uszczerbek na zdrowiu, proszę).
Na miejscu dziewczyna poznaje Beau, Jai'a i Luke'a. Tylko ten pierwszy jest miły. Najpierw grają... znaczy się Beau ją ogrywa po czym wychodzą do ogrodu. am po krótkiej rozmowie pojawia się cham Jai (przeczytacie bloga, zrozumiecie). Po krótkiej rozmowie, poniżaniu jej matki i ciasteczku po którym przez tą jędzę ma wyrzuty sumienia wraca do domu i tam napotyka drwiny swojej siostry (dajcie zapalniczkę a spalę to zanim złoży jaja). Zamyka się w pokoju i ćwiczy dwie godziny (tak, tylko przez to ciasteczko, serio). Następnie poszła nad jezioro by mieć chwilę dla siebie. Jednak i ona nie trwa zbyt długo bo nadchodzi całe rodzeństwo Beau.
Jak to się dalej rozwinie? Czy ktoś wreszcie zabije Psycholkę Junior (siostra Jessici) i Psycholkę Senior? Beau dalej pozostanie miły? Staną się wsparciem dla dziewczyny? A może coś knują i zniszczą jej psychikę do reszty? Chcecie wiedzieć? No cóż wam mogę powiedzieć, czytajcie.
Zalecenia Gala Anonima: WŁAŹ I CZYTAJ. CÓŻ WIĘCEJ PISAĆ. ACH, NO TAK... TERAZ!!!!!!
środa, 24 grudnia 2014
Nic
Hej. Wiem, że trochę późno ale chcę wam życzyć zdrowych, pogodnych i wesołych Świąt. Wiecie wiele prezentów, świetnych znajomych i samych pozytywnych sytuacji w życiu. No i zdrowia przede wszystkim. Czego tam mogę wam życzyć... to chyba wszystko.
Do przeczytania.
Do przeczytania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)